niedziela, 3 marca 2013

Rozdział I


Siedziałam lekko zdenerwowana na obitym w niby-skórę fotelu z dziurami na oparciu, jednym w takim pomieszczeniu. Reszta to były trzy plastikowe krzesła, na których poprzylepiane były gumy do żucia z każdej strony. W powietrzu unosił się zapach stęchlizny, chociaż komisariat wyglądał na odnowiony,  węch i wyposażenie zdradzało jednak całą tajemnice. Wydawało się, że skończyły się fundusze na dalszą restaurację.
   Na przeciwko mnie, przy biurku, siedział gruby policjant, głośnio klikając w klawisze starego laptopa marki Intell. Od około pięciu minut starał się coś zdziałać, ale co chwilę stękał i trwale naciskał prawdopodobnie klawisz backspace, i usuwał cały napisany tekst.
  Pod ścianą stała Elizabeth, dziewczyna która spowodowała mój pobyt na komisariacie. W ręku trzymała zakrwawiony kawałek materiału, który przykładała sobie do nosa. Co chwile patrzyła się na mnie, co doprowadzało mnie do szału. Dłuższe utrzymywanie wzroku na mnie tym bardziej działało na jej niekorzyść.
- Na chuj się patrzysz? - Prawie wykrzyknęłam, co było bardzo lekkomyślne, bo wiedziałam że za przekleństwo moja sytuacje może się jeszcze pogorszyć.
- Ej! - Po dłuższej chwili odezwał się gruby facet. - Kenzie, nie pierwszy raz cię widzę tutaj, więc tym razem nie nałożę na ciebie kary.
  Liz patrzyła się nadal na mnie pustym wzrokiem. Dopiero po kilku sekundach przewróciła oczami, co powinnam raczej zrobić ja.
- Przepraszam Bob. - Powiedziałam z uśmiechem. Nie zawahałam się użyć jego imienia, bo wiedziałam że woli kiedy ktoś się tam do niego zwraca. Jestem tutaj dość częstym gościem.
  Mężczyzna ruchem ręki pokazał na czarny telefon, co oznaczało, że mogę do kogoś zadzwonić. Wstałam z podartego fotela i po kilku krokach trzymałam już urządzenie w ręce. Chwilę poczekałam zanim wykręciłam numer, żeby pomyśleć ostatni raz, co mam powiedzieć mamie. Zaczęłam wystukiwać cyferki na klawiaturze i przyłożyłam słuchawkę do ucha.
  Z każdym sygnałem, czułam jak serce bije mi mocniej. Nie bałam się konsekwencji tego co zrobiłam, tylko raczej reakcji mojej mamy, bałam się tego, że będzie rozczarowana.
- Ana Tayson, słucham? - Usłyszałam znajomy, delikatny głos.
- Mamo... - Wybełkotałam.
- Kenzie?
- Tak. - Przygryzłam wargę. - Jestem na komisariacie, przyjedziesz po mnie?
    Nikt się nie odzywał. Nastała bardzo niezręczna cisza.
- Dziecko... Znowu? - Słyszałam rozczarowanie w głosie mamy. - Powiedz mi tylko co się stało.
- Nic wielkiego, naprawdę. - Starałam się załagodzić sytuacje.
- No powiedz jej co zrobiłaś.
  Liz powiedziała zachrypniętym głosem. Odwróciłam się i zobaczyłam chytry uśmiech na jej twarzy. Rzuciłam "zamknij się" w jej stronę. W słuchawce usłyszałam chrypnięcie.
- Dobrze, za chwilę będę.
  Usiadłam na fotelu. Tak bardzo nie chciałam, żeby moja mam znów się na mnie zawiodła. Najgorsze jest to, że w żaden sposób nie da jej się wytłumaczyć tego co spowodowało moje zachowanie. Zawsze uprze się na konsekwencjach. Nie chciałam trafić na komisariat po raz drugi w tym miesiącu, ale naprawdę danie w twarz Liz to była najmniejsza „kara”, jaką mogła otrzymać za to co zrobiła.
   Bob – policjant, wstał z krzesła na kółkach powodując nieprzyjemny pisk. Zamknął laptopa i mówiąc tylko „siedźcie spokojnie”, złapał klamkę i wyszedł do następnego pomieszczenia. Drzwi samowolnie zamknęły się z lekkim trzaskiem, jednak odbiły się od framugi i nie domknęły się do końca. Dosłownie kilka sekund później drzwi otworzyły się i do środka wszedł wysoki brunet w okularach, około czterdziestki, ubrany w garnitur. Był wyraźnie zestresowany. Zaraz po nim do pomieszczenia wszedł policjant, tym razem nie Bob, który starał się uspokoić mężczyznę.
- To ona?! – Wskazał na mnie palcem wskazującym, najwyraźniej nie znając manier.
- Tak, ale…
- Słuchaj no, młoda panno – złapał mnie silnym ruchem za nadgarstek jednak natychmiast ją mu wyrwałam – Jeżeli jeszcze raz, zrobisz coś Elizabeth to wtedy porozmawiam z twoimi rodzicami, a z tego nie wyniknie nic dobrego.
  Policjant donośnym głosem zwrócił uwagę facetowi, na co on parsknął  podszedł do Liz, wziął ją za rękę.
- Idziemy.
  Kiedy doszli do drzwi, powiedziałam dość głośno „palant”. Nie wiem, czy tego nie usłyszał, czy nie chciał usłyszeć, bo nie odnotowałam żadnej reakcji z jego strony.
  Parsknęłam śmiechem, co przyciągnęło uwagę policjanta. Lekki uśmiech pojawił się na jego twarzy. Chwilę później zdałam sobie sprawę, że ten człowiek bardzo mi kogoś przypomina. Nie koniecznie kogoś z rodziny, ale na pewno kogoś bliskiego.
  Nie zdążyłam do końca tego przemyśleć, bo drzwi otworzyły się szybkim ruchem, a do środka weszła moja mama. Powiedziała „dzień dobry” do policjanta i skierowała się od razu do biurka przy którym pracownik już siedział. Wiedziała, że będzie musiała zapłacić kaucję. Za każdym razem wahało się to koło 150 dolarów.
  Tym razem było to tylko 80, na moje szczęście.
 
  Weszłam do samochodu i usiadłam na przednim siedzeniu. Włączyłam radio, które akurat było ustawione na KISS FM i leciało Right Here Justina Biebera i Drake’a. Mama wsiadając do samochodu, jedną ręką wyłączyła radio.
- Mamo! Lubię tą piosenkę!
  Nie usłyszałam odpowiedzi czy czegokolwiek.
- Wiem, że jesteś na mnie zła, ale naprawdę miałam powód żeby….
- Żeby złamać nos tej dziewczynie? Nie wydaje mi się, żeby żaden powód był odpowiedni by komuś łamać kości Kenzie. – Jej głos był przepełniony złością, nawet nie rozczarowaniem. Uruchomiła silnik i odjechała.
- Nie złamałam jej nosa, walnęłam lekko. – Założyłam ręce na piersi i spojrzałam się w stronę okna. Był środek dnia, a na ulicach Los Angeles był wielki ruch. – Mamo, przecież mnie znasz i wiesz, że nie mówiłabym tego gdyby sobie na to nie zasłużyła.
  Cisza.
- Powiedziała, że Jen zasługiwała na to by umrzeć.
  Przełknęłam rosnącą gulę w gardle. Powstrzymałam się wtedy, a przysięgam, że w tym momencie mogłabym ją dosłownie zabić za to co powiedziała. Jennifer była jedną z najważniejszych osób w moim życiu i nikt nie miał prawa tak o niej się wypowiadać.
  Widziałam, jak ukradkiem mama wytarła łzę na lewym policzku. Była dobra w ukrywaniu uczuć, ale tylko tych negatywnych.
- Dobrze postąpiłaś broniąc jej, ale nie wolno ci krzywdzić drugiego człowieka, dziecko.
- To co miałam robić? Stać obok i się uśmiechać? Ta dziwka zasłużyła na gorszą karę. – Byłam już za bardzo zdenerwowana, żeby panować na językiem.
- Kenzie!
- Czego?! – Krzyknęłam. – Zasługuje na miano dziwki, nie nazwałabym jej tak gdyby tak nie było.
- Myślałam, że cię lepiej wychowałam. – Powiedziała.
  Nie sądziłam, że nazwanie kogoś w ten sposób znaczy, że źle się wychowało swoje dzieci.
- Dziękuję mamo, tobie zawsze coś musi nie pasować. Liz jest przecież lepiej wychowana ode mnie i nie zasługiwała na konsekwencje. Nie ważne jak bardzo będę się starała to ty tylko będziesz zauważała te złe rzeczy które robię. – Opanowałam się i postanowiłam porozmawiać z nią teraz jak dorosły z dorosłym. Bez emocji. – Na szczęście, twoje szczęście, za kilka miesięcy idę do collage’u więc już więcej nie będziesz musiała się zamartwiać nad tym jak źle wychowaną masz córkę.
  Mama chyba zbierała słowa, co rzadko jej się zdarzało, bo jako prawnik powinna mieć odpowiedź od razu.
- A teraz możesz zatrzymać samochód do domu wrócę sama, nie koniecznie dzisiaj.
  Zdziwiłam się, że wykonała moje polecenie.
  Zatrzymała się na poboczu, dość ruchliwej drogi w samym centrum LA. Otworzyłam drzwi, wyszłam na zewnątrz biorąc plecak VANS’a i zakładając go na plecy. Przeszłam na tył Range Rovera, wyciągnęłam słuchawki, które włożyłam do uszu i telefon. Zaczęłam wybierać piosenkę i nie rozglądając się po ulicy, tak jak uczyli nas w przedszkolu, przeszłam przez nią.
  Nagle poczułam przeraźliwy ból w klatce piersiowej, przeszywający później przez całą prawą cześć ciała. Czułam jak coś wielkiego uderza we mnie z całą siłą, taką że odebrał mi dech. Widziałam tylko jakby kawałek chromu, a potem oślepiające światło aż w końcu czerń. Nagle uderzyłam całym ciałem w ziemię. Tułów był już chyba lekko sparaliżowany, bo ból poczułam kiedy głowa uderzyła o asfalt.
  Przypuszczam, że potrącił mnie samochód, ale nie jestem pewna, bo dalej już nic nie pamiętam.
 ________________________
hej :) z tej strony @tbhdrew, 
znów próbuję moich sił w pisaniu
mam nadzieję, że teraz na dłuży okres czasu haha :))

♥ JEŻELI CHCESZ BYĆ INFORMOWANY O  NOWYCH ROZDZIAŁACH, ZOSTAW KOMENTARZ Z NICKIEM Z TT :) DZIĘKUJĘ ZA CZYTANIE ♥