Siedziałam lekko
zdenerwowana na obitym w niby-skórę fotelu z dziurami na oparciu, jednym w
takim pomieszczeniu. Reszta to były trzy plastikowe krzesła, na których
poprzylepiane były gumy do żucia z każdej strony. W powietrzu unosił się zapach
stęchlizny, chociaż komisariat wyglądał na odnowiony, węch i wyposażenie
zdradzało jednak całą tajemnice. Wydawało się, że skończyły się fundusze na
dalszą restaurację.
Na przeciwko mnie, przy biurku, siedział
gruby policjant, głośnio klikając w klawisze starego laptopa marki Intell. Od
około pięciu minut starał się coś zdziałać, ale co chwilę stękał i trwale
naciskał prawdopodobnie klawisz backspace, i usuwał cały napisany tekst.
Pod ścianą stała Elizabeth, dziewczyna która
spowodowała mój pobyt na komisariacie. W ręku trzymała zakrwawiony kawałek
materiału, który przykładała sobie do nosa. Co chwile patrzyła się na mnie, co
doprowadzało mnie do szału. Dłuższe utrzymywanie wzroku na mnie tym bardziej
działało na jej niekorzyść.
- Na chuj się patrzysz? - Prawie wykrzyknęłam, co było
bardzo lekkomyślne, bo wiedziałam że za przekleństwo moja sytuacje może się
jeszcze pogorszyć.
- Ej! - Po dłuższej chwili odezwał się gruby facet. -
Kenzie, nie pierwszy raz cię widzę tutaj, więc tym razem nie nałożę na ciebie
kary.
Liz patrzyła się nadal na mnie pustym wzrokiem.
Dopiero po kilku sekundach przewróciła oczami, co powinnam raczej zrobić ja.
- Przepraszam Bob. - Powiedziałam z uśmiechem. Nie
zawahałam się użyć jego imienia, bo wiedziałam że woli kiedy ktoś się tam do
niego zwraca. Jestem tutaj dość częstym gościem.
Mężczyzna ruchem ręki pokazał na czarny
telefon, co oznaczało, że mogę do kogoś zadzwonić. Wstałam z podartego fotela i
po kilku krokach trzymałam już urządzenie w ręce. Chwilę poczekałam zanim
wykręciłam numer, żeby pomyśleć ostatni raz, co mam powiedzieć mamie. Zaczęłam
wystukiwać cyferki na klawiaturze i przyłożyłam słuchawkę do ucha.
Z każdym sygnałem, czułam jak serce bije mi
mocniej. Nie bałam się konsekwencji tego co zrobiłam, tylko raczej reakcji
mojej mamy, bałam się tego, że będzie rozczarowana.
- Ana Tayson, słucham? - Usłyszałam znajomy, delikatny
głos.
- Mamo... - Wybełkotałam.
- Kenzie?
- Tak. - Przygryzłam wargę. - Jestem na komisariacie,
przyjedziesz po mnie?
Nikt się nie odzywał. Nastała
bardzo niezręczna cisza.
- Dziecko... Znowu? - Słyszałam rozczarowanie w głosie
mamy. - Powiedz mi tylko co się stało.
- Nic wielkiego, naprawdę. - Starałam się załagodzić
sytuacje.
- No powiedz jej co zrobiłaś.
Liz powiedziała zachrypniętym głosem.
Odwróciłam się i zobaczyłam chytry uśmiech na jej twarzy. Rzuciłam
"zamknij się" w jej stronę. W słuchawce usłyszałam chrypnięcie.
- Dobrze, za chwilę będę.
Usiadłam na fotelu. Tak bardzo nie chciałam, żeby
moja mam znów się na mnie zawiodła. Najgorsze jest to, że w żaden sposób nie da
jej się wytłumaczyć tego co spowodowało moje zachowanie. Zawsze uprze się na
konsekwencjach. Nie chciałam trafić na komisariat po raz drugi w tym miesiącu,
ale naprawdę danie w twarz Liz to była najmniejsza „kara”, jaką mogła otrzymać
za to co zrobiła.
Bob – policjant,
wstał z krzesła na kółkach powodując nieprzyjemny pisk. Zamknął laptopa i
mówiąc tylko „siedźcie spokojnie”, złapał klamkę i wyszedł do następnego
pomieszczenia. Drzwi samowolnie zamknęły się z lekkim trzaskiem, jednak odbiły
się od framugi i nie domknęły się do końca. Dosłownie kilka sekund później
drzwi otworzyły się i do środka wszedł wysoki brunet w okularach, około
czterdziestki, ubrany w garnitur. Był wyraźnie zestresowany. Zaraz po nim do
pomieszczenia wszedł policjant, tym razem nie Bob, który starał się uspokoić
mężczyznę.
- To ona?! – Wskazał na mnie palcem wskazującym,
najwyraźniej nie znając manier.
- Tak, ale…
- Słuchaj no, młoda panno – złapał mnie silnym ruchem za
nadgarstek jednak natychmiast ją mu wyrwałam – Jeżeli jeszcze raz, zrobisz coś
Elizabeth to wtedy porozmawiam z twoimi rodzicami, a z tego nie wyniknie nic
dobrego.
Policjant
donośnym głosem zwrócił uwagę facetowi, na co on parsknął podszedł do Liz, wziął ją za rękę.
- Idziemy.
Kiedy doszli do
drzwi, powiedziałam dość głośno „palant”. Nie wiem, czy tego nie usłyszał, czy
nie chciał usłyszeć, bo nie odnotowałam żadnej reakcji z jego strony.
Parsknęłam śmiechem,
co przyciągnęło uwagę policjanta. Lekki uśmiech pojawił się na jego twarzy.
Chwilę później zdałam sobie sprawę, że ten człowiek bardzo mi kogoś przypomina.
Nie koniecznie kogoś z rodziny, ale na pewno kogoś bliskiego.
Nie zdążyłam do
końca tego przemyśleć, bo drzwi otworzyły się szybkim ruchem, a do środka
weszła moja mama. Powiedziała „dzień dobry” do policjanta i skierowała się od
razu do biurka przy którym pracownik już siedział. Wiedziała, że będzie musiała
zapłacić kaucję. Za każdym razem wahało się to koło 150 dolarów.
Tym razem było to
tylko 80, na moje szczęście.
Weszłam do
samochodu i usiadłam na przednim siedzeniu. Włączyłam radio, które akurat było
ustawione na KISS FM i leciało Right Here Justina Biebera i Drake’a. Mama
wsiadając do samochodu, jedną ręką wyłączyła radio.
- Mamo! Lubię tą piosenkę!
Nie usłyszałam
odpowiedzi czy czegokolwiek.
- Wiem, że jesteś na mnie zła, ale naprawdę miałam powód
żeby….
- Żeby złamać nos tej dziewczynie? Nie wydaje mi się,
żeby żaden powód był odpowiedni by komuś łamać kości Kenzie. – Jej głos był
przepełniony złością, nawet nie rozczarowaniem. Uruchomiła silnik i odjechała.
- Nie złamałam jej nosa, walnęłam lekko. – Założyłam ręce
na piersi i spojrzałam się w stronę okna. Był środek dnia, a na ulicach Los
Angeles był wielki ruch. – Mamo, przecież mnie znasz i wiesz, że nie mówiłabym
tego gdyby sobie na to nie zasłużyła.
Cisza.
- Powiedziała, że Jen zasługiwała na to by umrzeć.
Przełknęłam
rosnącą gulę w gardle. Powstrzymałam się wtedy, a przysięgam, że w tym momencie
mogłabym ją dosłownie zabić za to co powiedziała. Jennifer była jedną z najważniejszych
osób w moim życiu i nikt nie miał prawa tak o niej się wypowiadać.
Widziałam, jak
ukradkiem mama wytarła łzę na lewym policzku. Była dobra w ukrywaniu uczuć, ale
tylko tych negatywnych.
- Dobrze postąpiłaś broniąc jej, ale nie wolno ci krzywdzić
drugiego człowieka, dziecko.
- To co miałam robić? Stać obok i się uśmiechać? Ta
dziwka zasłużyła na gorszą karę. – Byłam już za bardzo zdenerwowana, żeby
panować na językiem.
- Kenzie!
- Czego?! – Krzyknęłam. – Zasługuje na miano dziwki, nie
nazwałabym jej tak gdyby tak nie było.
- Myślałam, że cię lepiej wychowałam. – Powiedziała.
Nie sądziłam, że
nazwanie kogoś w ten sposób znaczy,
że źle się wychowało swoje dzieci.
- Dziękuję mamo, tobie zawsze coś musi nie pasować. Liz
jest przecież lepiej wychowana ode mnie i nie zasługiwała na konsekwencje. Nie
ważne jak bardzo będę się starała to ty tylko będziesz zauważała te złe rzeczy
które robię. – Opanowałam się i postanowiłam porozmawiać z nią teraz jak
dorosły z dorosłym. Bez emocji. – Na szczęście, twoje szczęście, za kilka
miesięcy idę do collage’u więc już więcej nie będziesz musiała się zamartwiać
nad tym jak źle wychowaną masz córkę.
Mama chyba
zbierała słowa, co rzadko jej się zdarzało, bo jako prawnik powinna mieć
odpowiedź od razu.
- A teraz możesz zatrzymać samochód do domu wrócę sama,
nie koniecznie dzisiaj.
Zdziwiłam się, że
wykonała moje polecenie.
Zatrzymała się na
poboczu, dość ruchliwej drogi w samym centrum LA. Otworzyłam drzwi, wyszłam na
zewnątrz biorąc plecak VANS’a i zakładając go na plecy. Przeszłam na tył Range
Rovera, wyciągnęłam słuchawki, które włożyłam do uszu i telefon. Zaczęłam
wybierać piosenkę i nie rozglądając się po ulicy, tak jak uczyli nas w
przedszkolu, przeszłam przez nią.
Nagle poczułam
przeraźliwy ból w klatce piersiowej, przeszywający później przez całą prawą
cześć ciała. Czułam jak coś wielkiego uderza we mnie z całą siłą, taką że
odebrał mi dech. Widziałam tylko jakby kawałek chromu, a potem oślepiające
światło aż w końcu czerń. Nagle uderzyłam całym ciałem w ziemię. Tułów był już
chyba lekko sparaliżowany, bo ból poczułam kiedy głowa uderzyła o asfalt.
Przypuszczam, że
potrącił mnie samochód, ale nie jestem pewna, bo dalej już nic nie pamiętam.
mam nadzieję, że teraz na dłuży okres czasu haha :))
♥ JEŻELI CHCESZ BYĆ INFORMOWANY O NOWYCH ROZDZIAŁACH, ZOSTAW KOMENTARZ Z NICKIEM Z TT :) DZIĘKUJĘ ZA CZYTANIE ♥
Zapowiada się ciekawie. Jak chcesz to możesz informować mnie o rozdziałach :) @icanhugyou
OdpowiedzUsuńLubię tego typu opowiadania . Możesz mnie informować o nowych rozdziałach :) / @MyLoveIsHuge
OdpowiedzUsuńaaaa cudownie się zapowiada :) możesz mnie informować? @awhmybiebur
OdpowiedzUsuńfajne : ) możesz mnie informować : @Foreverpolishjb
OdpowiedzUsuńZapowiada się wspaniale ! ♥ mogłabyś mnie informowac : @DameBelieber ♥
OdpowiedzUsuńzapowiada się bardzo ciekawie. mogłabyś mnie informować o nowym rozdziale: @Natalacz98 :) xx
OdpowiedzUsuńto będzie coś :) jeśli możesz to informuj mnie @qBestBeLieBer :>
OdpowiedzUsuńswietne! chce poznac co bedzie dalej :D♥ @stolemyheart6
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział, jeśli możesz to informuj mnie na tt :) @dreams_only
OdpowiedzUsuńfajnie się zaczyna ;) informuj mnie o nowych <3 / @swaggiepassie
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podoba :D
OdpowiedzUsuńProszę informuj mnie @galaxyswaggy
ciekawie sie zapowiada :)
OdpowiedzUsuńinformuj mnie proszę :) @kasnkjs
fajnie ;) informuj mnie ;)
OdpowiedzUsuń@Talalovely
-Ten rozdział tak jak i cały blog jest świetny. Nie mogę się już doczekać nowego rozdziału. Jesteś cudowna.
OdpowiedzUsuńTrzyma kciuki i życzę weny.
----
Jak masz czas wpadnij do mnie na www.doyoulovemejustin.blogspot.com
Byłabym wdzięczna gdybyś sama skomentowała i udostępniła na swoim blogu. Mogłabym liczyć na jakieś wskazówki z twojej strony ?
To takie gyujhgyhujhgtyujkhy @kochamcie3609
OdpowiedzUsuń